Honeycomb / Plaster miodu
Dzień dobry po skromnej przerwie w
blogowaniu!
Na rozgrzewkę proponuję robiący
wrażenie cukierek domowej roboty, o obco brzmiącej nazwie
"honeycomb" (ang. Plaster miodu).
Honeycomb zrobiłam na potrzeby mojego
pięknego deseru, który będzie gwiazdą następnego wpisu, niemniej
sam w sobie, lub oblany czekoladą (polecam gorzką, dla zrównoważenia ogromu słodyczy) też jest wyborny. Cukierek
charakteryzuje się lekką, napowietrzoną strukturą, kruchą
konsystencją i karmelowo-miodowym smakiem z nutą sody, a jakże
(Już Wam ślinka leci, co?). Wygląda pięknie, a przy robieniu go
jest niezły ubaw. Gotowy "plaster miodu" można zapakować
w celofan i dać teściowej w prezencie (Co ja pierdolę?).
Witajcie
spowrotem w krainie grafomańskiej brawury i kulinarnej
bezkompromisowości!
XOXOXOXOXO, Ola
Przepis wg.
MarthyStewart, wychodzi powierzchnia do 30 na 30 cm.
Termometr cukierniczy nie jest
niezbędny, osobiście nie posiadam.