Çılbır to przepyszny turecki sposób na jajka, zalew czystej rozkoszy, ucieleśnienie kremowości i bliskowschodniego bogactwa ciepłych smaków. Na czosnkowym jogurcie z dodakiem tahini umieszczam jajka o płynnym żółtku i całość polewam wyraziście przyprawionym masłem. Swoją wersję posypuję kolendrą, jednak znakomicie będzie się komponować natka pietruszki, szpinak, czy inna zielenina waszego wyboru (botwinka w sezonie?), zarówno surowa, jak i zblanszowana.
W oryginale jajka powinny być gotowane w koszulkach, nie raz tak robiłam, ale dla leniwych i niepewnych swojego talentu z czystym sumieniem mogę polecić moją wersję z jajkiem gotowanym na miękko, które delikatnie obieram ze skorupki.
Tak, to jest takie pyszne i kaloryczne na jakie wygląda. Przecież to śniadanie! (Nie żałujcie sobie w porze obiadu proszę.)
Przepis, na którym się wzorowałam pochodzi rewelacyjnego bloga Hapa Nom Nom
Na 2-3 porcje:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 marca 2016
niedziela, 4 października 2015
Jajka ze srirachą
Faszerowane jaja ze srirachą. Rodzina by cię za to wyklęła przy wielkanocnym stole. Lepiej przygotuj je jako przekąskę na libację alkoholową. Resztę zjedz rano ;)
Jaja są ostre, smakują srirachą, przygotujesz je bez problemu, a wyglądają super.
czwartek, 17 września 2015
Hummus, odczarowany
Hummus do niedawna kojarzył mi się z pokarmem mieszkańców Izraela, hipsterów, maniaków zdrowego odżywiania, wegetarian, a także z czymś o jakimś okropnym, natrętnym posmaku. Trudno mi było sobie wyobrazić, że ktoś spożywa to z własnej nieprzymuszonej woli. W istocie domowy lub zjedzony w sprawdzonym miejscu (w Mango vegan street food <3) hummus to pyszny i sycycący krem z cieciorki. Problem z hummusem miałam taki, że próbowałam zrobionego z ciecierzycy z puszki, nie w dobrej miejscówce, albo po prostu kiepsko przyprawionego i bez fajnych dodatków.
Przez dobrze przyprawiony rozumiem taki z kuminem, idealną ilością tahini (niekoniecznie ogromną) i soku z cytryny, oraz nieprzesadnie czosnkowy. Fajne dodatki to dla mnie w różnych konfiguracjach:
Hummus sprawdza się też jako "lep" w roladkach z nori i warzyw (bez ryżu) oraz jako pasta do kanapek do pracy (zamiast masła też).
Nie dziel świata na tych którzy jedzą cieciorkę i kotlety, na tych ze stylizowaną brodą i bez. Zrób hummus sam w domu, to na prawdę proste.
Być może nie miałeś, kochany czytelniku podobnych odczuć jak ja, ale polecam ci celebrowanie i urozmaicanie swojego talerza hummusu. To takie fajne płótno do eksperymentów.
Wersja z ugotowaną na chrupko zieloną fasolką i zrumienionym panko z masłem, podpatrzona na instagrame Davida Lebovitza na prawdę urywa dupę.
Przez dobrze przyprawiony rozumiem taki z kuminem, idealną ilością tahini (niekoniecznie ogromną) i soku z cytryny, oraz nieprzesadnie czosnkowy. Fajne dodatki to dla mnie w różnych konfiguracjach:
- falafele
- pestki granatu
- wędzona papryka
- ugotowana cieciorka
- "buraczane" jajko
- liście kolendry (nie wiem czy to akurat pasuje ale ja bym jadła z kolendrą wszystko)
- zielona fasolka szparagowa ze zrumienionym panko.
Hummus sprawdza się też jako "lep" w roladkach z nori i warzyw (bez ryżu) oraz jako pasta do kanapek do pracy (zamiast masła też).
Nie dziel świata na tych którzy jedzą cieciorkę i kotlety, na tych ze stylizowaną brodą i bez. Zrób hummus sam w domu, to na prawdę proste.
Być może nie miałeś, kochany czytelniku podobnych odczuć jak ja, ale polecam ci celebrowanie i urozmaicanie swojego talerza hummusu. To takie fajne płótno do eksperymentów.
Wersja z ugotowaną na chrupko zieloną fasolką i zrumienionym panko z masłem, podpatrzona na instagrame Davida Lebovitza na prawdę urywa dupę.
niedziela, 23 sierpnia 2015
Honeycomb
Honeycomb / Plaster miodu
Dzień dobry po skromnej przerwie w
blogowaniu!
Na rozgrzewkę proponuję robiący
wrażenie cukierek domowej roboty, o obco brzmiącej nazwie
"honeycomb" (ang. Plaster miodu).
Honeycomb zrobiłam na potrzeby mojego
pięknego deseru, który będzie gwiazdą następnego wpisu, niemniej
sam w sobie, lub oblany czekoladą (polecam gorzką, dla zrównoważenia ogromu słodyczy) też jest wyborny. Cukierek
charakteryzuje się lekką, napowietrzoną strukturą, kruchą
konsystencją i karmelowo-miodowym smakiem z nutą sody, a jakże
(Już Wam ślinka leci, co?). Wygląda pięknie, a przy robieniu go
jest niezły ubaw. Gotowy "plaster miodu" można zapakować
w celofan i dać teściowej w prezencie (Co ja pierdolę?).
Witajcie spowrotem w krainie grafomańskiej brawury i kulinarnej bezkompromisowości!
Witajcie spowrotem w krainie grafomańskiej brawury i kulinarnej bezkompromisowości!
Termometr cukierniczy nie jest niezbędny, osobiście nie posiadam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)